.

.

poniedziałek, 14 grudnia 2015

Swieta Gora w Ghiffa...

...Sacro Monte niedokonczone...

 

Droga Krzyzowa w Sacro Monte Ghiffa
           Nie wiem jak to sie stalo...
       ...czyli roztargnienie ludzkie i niespodziewane odkrycia...

     Sacro Monte w Ghiffa bylo najwiekszym moim przeoczeniem w trakcie podrozy po Piemoncie. Droge wzdluz Jeziora Maggiore pokonywalam juz setki razy... Dlaczego nie wiedzialam, ze za kazdym razem mijam i ignoruje to piekne, nastrojowe Sanktuarium?  :( W poszukiwaniu i odkrywaniu Swietych Gor w Piemoncie, na pierwszy plan wysunely mi sie inne, wieksze, bardziej znane Swiete Gory, a Ghiffa zostala w tyle... Dodatkowo nie wiem dlaczego, ciagle myslalam, ze jest ona bardzo daleko i bede musiala zorganizowac specjalna wyprawe, aby poznac to miejsce... Kilka dni temu, w trakcie pracy nad wpisem o Swietych Gorach Piemontu, uzmyslowilam sobie nagle, ze Ghiffa jest tuz obok mnie (!!!), nad Lago Maggiore i... juz w niecala godzinke natychmiast tam sie znalazlam! Ogromne bylo moje zdziwienie, ze tuz pod nosem mam tak piekne miejsce... miejsce medytacji i zadumy, ale tez genialny punkt wypadowy, bowiem Sanktuarium jest SERCEM Rezerwatu Przyrody (Riserva Naturale Speciale) z ktorego wychodza i do ktorego wchodza, jak zielone aorty, tematyczne szlaki wycieczkowe, prowadzace poprzez alpejskie lasy, pozwalajac nacieszyc sie bogata fauna i flora tutejszych gor oraz fantastyczna panorama  Jeziora Maggiore. 



 ***


     Sanktuarium znajduje sie na wysokosci okolo 360 m n.p.m. w malym miasteczku Ghiffa. (Sama tylko przejazdzka po tym i okolicznych miasteczkach jest wspanialym przezyciem!) Swieta Gora natomiast usytuowana jest na wzgorzu z tarasem widokowym z ktorego rozposciera sie panorama zapierajaca dech w piersiach... Sanktuarium poswiecone jest Swietej Trojcy (S.S. Trinita). Jego historyczne korzenie siagaja XVI wieku, choc istnieja domysly, ze niektore zabudowy zapoczatkowane zostaly juz przez braci San Giulio i San Giuliano, ktorzy przyjechali na tereny Jeziora Orta i Jeziora Maggiore z Grecji  (IV wiek) w celu ewangelizacji tutejszej ludnosci. Niestety nie ma na to dokumentow potwierdzajacych te teorie, bowiem pierwsze dokumenty dotyczace budowli na tym terytorium pochodza dopiero z 1591 roku. 


Sanktuarium Trojcy Swietej w Ghiffa nad Jeziorem Maggiore



Widok na kaplice Koronacji NMP



Via Crucis

 


    Projekty Swietej Gory w Ghiffa z XVI/XVII wieku byl bardzo ambitne, lecz srodki finansowe nie byly wystarczajace na pokrycie calosci projektu. W tym okresie wybudowano na ruinach starego -przypuszczalnie- kosciola Bazylike, oraz trzy kaplice. Wszystkie znajduja się w pobliżu Sanktuarium. Pierwsza z kapliczek poswiecona jest Koronacji NMP i pochodzi z 1647 roku, druga poświęcona Sw. Janowi Chrzcicielowi, zbudowana w 1659 roku, i trzecia o nazwie Kaplica Abrahama, znajduje się nieco dalej w dół i wybudowana byla  w latach w 1703/1722. 
     W 1752 roku udalo sie stworzyc bardzo ciekawa z eleganckim portykiem z 14 lukow Droge Krzyzowa (Via Crucis)


Via Crucis












    W sklad kompleksu budowlanego Swietej Gory w Ghiffa wchodza rowniez inne budowle, starsze i nowsze, tworzac aure niezwykle klimatyczna, majestatyczna jednoczesnie bardzo radosna. Strukture otaczaja miejsca piknikowe, ktore latem sa pelne tubylcow i turystow, szukajacych ukojenia w cieniu drzew Zielonego Rezerwatu Natury. Nasza pozno-jesienna, grudniowa podroz rowniez uwazam za udana, ciesze sie ze wkoncu dotarlam do Ghiffa i z cala pewnoscia bede tu wracac, aby wlasnie z tej perspektywy ogladac zacne Jezioro Maggiore oraz pospacerowac sciezkami niezwyklych bogactw naturalnych Alp. 

Swieta Gora w Ghiffa jest na liscie Swiatowego Dziedzictwa Kultury UNESCO od 2003 roku. 

Zobacz galerie zdjec Sacro Monte di Ghiffa tutaj
Zobacz takze inne Swiete Gory UNESCO w Piemoncie : 
*Swieta Gora w Dolinie Valsesi  (Varallo Sesia)
*Sanktuarium Czarnej Madonny w Oropa
*Sacro Monte w Orta San Giulio  

Chcesz zwiedzic Piemont? Napisz do nas, pomozemy Ci w Twojej podrozy info@italiajakalubisz.com
 



     

piątek, 23 października 2015

Dlaczego Piemont ? - relacja Sylwii, Arka i Marty z wyprawy do Piemontu...



"Dzisiaj, kiedy ta wyprawa pozostała tylko, a właściwie AŻ wspomnieniem, pijąc espresso, czy piemonckie wino, zamykamy oczy i.... jesteśmy w Piemoncie :) czasem wydaje mi się, że nas wzywa, nawołuje,... a my odpowiadamy... wrócimy, bo skradł, jak cala Italia nasze serca..."

 

 

 

(Zapraszam na szczegolna dla mnie relacje wspanialej rodziny : Sylwii, Arka i Marty, ktora mialam  zaszczyt goscic w moich piemonckich progach w sierpniu 2015 roku. Dziekuje Wam za zaufanie i pelne wrazen spotkanie <3 oraz za ta oto, przepiekna opowiesc o Piemoncie, jaka od Was otrzymalam!!! Blanka :))

 

     Italia – do tej cudownej krainy zapałaliśmy wielką miłością od pierwszego wejrzenia. Z tego też powodu wybór wakacyjnego kierunku był z góry przesądzony, tym bardziej, że Italia jaką lubisz kusiła obietnicą niezapomnianych wrażeń w Piemoncie :). Już po dotarciu na miejsce byliśmy pewni, że ich nie zabraknie. Choć podróż nieco przeciągnęła się w czasie, to zostaliśmy bardzo ciepło przywitani przez trójkę cudownych ludzi. Towarzystwo, pierwszy posiłek, wino, powietrze i... poczuliśmy, że jesteśmy we właściwym miejscu. Dzisiaj mogę powiedzieć, że ta przecudowna kraina chyba odpowiedziała nam, odwzajemniając nasze uczucia. Każdego dnia odkrywała przed nami kolejne skrawki swoich tajemnic, pokazując nam kolejne miasteczka pełne uroczych zakątków, odkrywając drogi do miejsc, w które wcale nie planowaliśmy dotrzeć :), pozostawiając głowę pełną piemonckich smaków i zapachów, które czuję nawet dzisiaj, w jesienny wieczór.




***

          Pierwszego dnia planowaliśmy odpocząć po podróży. Jednak, gdy zjeżdżaliśmy z Miasino do  Orty San Gulio, pokonując kolejne zakręty odkrywaliśmy cudowną panoramę jeziora i jednogłośnie postanowiliśmy je objechać. Naszą ciekawość przykuł, widoczny na drugim brzegu, wiszący na skale kościół. Sanktuarium Madonna del Sasso każdemu zapewni zapierające dech w piersiach widoki – można zobaczyć stąd całe jezioro Orta i wznoszące się nad nim góry. Pomiędzy zielonymi  wzgórzami bielą się wioski i miasteczka. Po drodze, gdy zatrzymywaliśmy się w kolejnych miejscowościach, zaskoczył nas spokój, brak zwiedzających tłumów, niektórzy nawet wydawali się być zaskoczeni naszą wizytą, jednak wszędzie spotykaliśmy się z niesamowitą życzliwością.

 

 

 



          

      Drugi dzień i drugie jezioro - Lago Maggiore zaskakujące było to, że dwa jeziora, oddalone od siebie ok. 40 km, mają całkiem inny klimat. Na pierwszy rzut Stresa... tu tłumy turystów, elegancje hotele, drzwi które przytrzymuje odźwierny... ale można też odnaleźć dzikie, schowane za kwitnącymi krzewami, plaże. Dalej na naszej mapie znalazła się Arona, nieco spokojniejsza od Stresy, z długą, uroczą promenadą i niepowtarzalnym pomnikiem San Carlo Borromeo. Wspinaczka w nim nie należy do łatwych, za to widoki.... niesamowite... sam punkt widokowy nietuzinkowy, Lago Maggiore podziwia się bowiem przez otwory znajdujące się w twarzy posągu, tzn. oczy,  nos, uszy... Jadąc dalej, zupełnie przez przypadek odkryliśmy jedno z najbardziej magicznych miejsc nad Jeziorem Maggiore – Eremo di Santa Caterina del Sasso. Do klasztoru dotarliśmy długim krętymi schodami, chociaż można zjechać winda, ale... tracić widoki? Położony na skraju skały, sięgający krawędziami do jeziora, sprawiający wrażeni wklejonego w skałę. Wewnątrz można podziwiać kościółek, którego ściany i sufity zdobią piękne, bajecznie kolorowe freski.

 

 





            W ogóle cała wycieczka wokół Lago Maggiore to kolejny dzień niezapomnianych wrażeń, widoków, których do tej pory zazdrościmy tubylcom. Z uśmiechem wspominam spotkaną parę tamtejszych staruszków, którzy odpoczywali w cieniu, rozmawiając i zajadając się owocami ze stojącego obok kosza. Przysłuchiwali się ciekawie naszym ochom i achom i... całkiem niespodziewanie poczęstowali nas melonem... takich ludzi można spotkać chyba tylko tutaj :)

 




            Kolejny dzień i kolejna dawka emocji... tym razem było inaczej, bo do naszej trójcy dołączyła Blanka (Italia jaka lubisz) inspiratorka naszych wakacji!!! Pierwszym punktem wycieczki była Domodossola... droga do niej wiedzie krętymi, niesamowicie urokliwymi ścieżkami. Najpierw zwiedziliśmy Sacro Monte di Domodossola (Swieta Gora), które polecamy przede wszystkim ze względu na roztaczające się z niego widoki.

 

 

     Kościół, jak i prowadząca do niego kalwaria objęte są opieką UNESCO – nie bez powodu... ogromne wrażenie zrobiło na nas samo miasteczko... starówka, knajpki, uliczki i kawa ze szkolną psiapiółką... wspomnienia?... niezapomniane... miejsce?... cudowne... atmosfera?... magiczna – po prostu Piemont :). Ale to nie wszystko, bo głównym celem tej wycieczki był wodospad Cascata del Toce!  Droga?... jeszcze bardziej kręta, bo górska. Wjechaliśmy w pasmo Alp, zw. Monte Rosa. Jednak wrażenia jakich dostarcza, trudno opisać... góry, spływające kaskadami strumyki, które zbierają się w górski potok, drewniane pojedyncze chaty, czy wioski, w których czas zdawał się stać w miejscu... to wszystko razem sprawia, że chce się więcej i jeszcze.... i Piemont to da :) a przyjaciele pokażą, albo podpowiedzą <3

 





 


            Idąc drogą wskazówek, kolejne dni spędziliśmy na odkrywaniu Alp - pojechaliśmy znowu w góry. Pierwszym naszym celem było Mottarone – szczyt o wysokości niespełna 1500 metrów, znajdujący się pomiędzy dwoma jeziorami – Orta i Maggiore. Tu, odważniejsi członkowie rodziny „zaliczyli” tor saneczkowy, który oprócz adrenaliny pozostawił w pamięci niepowtarzalne, szybko zmieniające się widoki ;) oko nacieszyliśmy zjeżdżając w stronę Stresy. Polecamy – szczególnie dla widoków – odwiedzenie Ogrodu Botanicznego ALPINIA. Znów przez przypadek, odkryliśmy miejsce, z którego można zobaczyć, niemal z lotu ptaka Wyspy Boromejskie. O nich później... bo wcześniej wróciliśmy w Monte Rosa. Do miasteczka Macugnaga wiedzie tylko jedna droga, która kończy się w tej uroczej, wysokogórskiej miejscowości (1327m.np.m.). 

 

 

 
  

 

    

 

    Droga, której nie da się zapomnieć, zawijasy przyspieszające bicie serca, ukryte między górami wioski, wodospady, góry chowające się w chmurach... wydawało się, że nic już nas nie zaskoczy, ale... Macugnaga, mimo że pełna turystów, to mająca swój urok. Zabudowa, góry wchodzące do domów, bielący się na szczytach śnieg, kolejne wodospady, stary kościół i do tego przepyszne jedzenie... zaserwowane przez Polkę... czy można chcieć więcej? Pewnie :), bo jak mówią, apetyt rośnie w miarę jedzenia... i to jeszcze jakiego... Italia jaka lubisz pomogła zasmakować nam Piemontu... Festa w Fontaneto (Swieto Patrona miejscowosci)  to niezapomniane przeżycie <3

 

 


          

 

      Niestety, nasz wyjazd powoli zbliżał się do końca, dlatego „perełki” (jedne z wielu) zostały na koniec. Jedna z nich okazała się być tuż pod „naszym nosem” - Orta san Giulio! Nad miasteczkiem czuwa św. Franciszek z Asyzu, który jest patronem kolejnego Sacro Monte w Orta San Giulio, objętego opieką UNESCO. Wąskie uliczki, kawiarenki, lodziarnie, hoteliki, stare, kamienne domy. Wszystko to tworzy typowo włoski klimat. Z centralnego placu można, a nawet trzeba popłynąć łódką na wyspę – Isola san Giulio. Jej centralnym punktem  jest kościół i klasztor – ten drugi niestety, niedostępny dla turystów. Cudownie wąskie, kamienne uliczki pozwalają przenieść się w czasie, zwolnić i w pełni oddać się sjeście, zapomnieć o tym, że niedługo trzeba wracać...

 

 




            

     Kolejne Sacro Monte to Swięta Góra w Varallo Sesia najstarsza i najważniejsza. Można tu obejrzeć ponad 40 kaplic, w których stoi ok. 800 figur wkomponowanych we freski. Całości dopełnia  przepiękna bazylika. To miejsce dostarcza duchowi ogromnych wrażeń, podobnie jak samo miasteczko, położone u stóp wzgórza.

 

 



           

 

    Wisienką na torcie okazały się wyspy Boromeuszy. Z braku czasu zwiedziliśmy tylko jedną – Isola Bella. Rzeczywiście BELLA!!! Ogromny   pałac, pełen dzieł sztuki stanowi konieczny punkt programu. Do tego najcudowniejsze ogrody, jakie tylko można sobie wyobrazić! Wiszące, kaskadowe, niesamowicie kolorowe i pachnące, pełne rzeźb, oczek wodnych i spacerujących białych pawi. To jedno z tych miejsc, do których chętnie chciałoby się wrócić... jednak pora wracać :(

 

 



             

 

    Na szczęście nasza przewodniczka zadbała o to, aby wyjazd był równie ciekawy jak cały urlop. Zabrała nas do górskiej wioski – Sovazzy, która okazała się niesamowitym miejscem. Senne domy, maleńki kościółek, babcie spacerujące po pustych uliczkach i cudowny zapach kawy! Trafiliśmy tu do niepowtarzalnego miejsca – małej, lokalnej palarni kawy MOKA STRESA Sympatyczny Włoch, mimo niedzielnego popołudnia, zaprosił nas do środka i pokazała jak pali te aromatyczne ziarna. W pobliskiej, małej kafejce mogliśmy jej też spróbować! Boska :) dziś jeszcze, w chłodne, jesienne dni pozwala nam ona powrócić do Piemontu. Szkoda tylko, że zapasy się kończą :(

 

 


     

    Dzisiaj, kiedy ta wyprawa pozostała tylko, a właściwie AŻ wspomnieniem, pijąc espresso, czy piemonckie wino, zamykamy oczy i.... jesteśmy w Piemoncie :) czasem wydaje mi się, że nas wzywa, nawołuje,... a my odpowiadamy... wrócimy, bo skradł, jak cala Italia nasze serca.

 

 


Dziekuje Ci Sylwia !!!  Dziekuje Ci Arek za piekne fotografie !!! 


Jezeli interesuje Cie wyprawa do Piemontu napisz do nas:  info@italiajakalubisz.com
Zobacz jak wyglada nasza pomoc w organizacji Waszej wyprawy na www.italiajakalubisz.com



           



 

wtorek, 22 września 2015

Swieta Gora w Dolinie Valsesi





"Nowa Jerozolima" w Varallo Sesia

 

Bazylika Sacro Monte w Varallo Sesia
    Varallo Sesia to niewielkie, lecz bardzo malownicze miasteczko w Dolinie Valsesi, nad rzeka Sesia, w prowincji Vercelli, w polnocnym Piemoncie. Znajduje sie na okolo 36 km od Orta San Giulio i jest jednym z miejsc turystycznych najbardziej uczeszczanych przez przyjezdnych, pielgrzymow, artystow, milosnikow sztuki i zycia duchowego. Samo miasteczko i okolica sa tak kolorowe i bogate w zabytki, malownicze zakatki, niesamowite panoramy, z Monte Rosa w tle (najpotezniejszym masywem gorskim w Alpach),  ze mozna tu spedzic wspaniale czas. Mnie pozostal pewien niedosyt w przesycie :). Bylam tam w trakcie ogromnej festy (swieta miasta) pelnym po brzegi swietujacych tubylcow i przyjezdnych, szykujacych sie na wieczorny koncet znanej w Italii gwiazdy -   Francesco de Gregori. Mam wrazenie, ze w tej przepychance nie udalo mi sie do konca zobaczyc miasta, ale za to Sanktuarium - Sacro Monte (608 m n.p.m.) zwiedzilam z przyjemnoscia, ukrywajac sie w cieniu drzew padajacych na sciezki Swietej Gory oraz w przepieknych kapliczkach...

    " Gora Swieta w Varallo to najstarsza i najbardziej sugestywna ze wszystkich swietych miejsc strefy Piemontu i Lombardi. Jej pochodzenie wywodzi sie z genialnego pomyslu pewnego franciszkanina z Mediolanu - Bernardino Caimi, ktory, po dlugoletnim pobycie w Palestynie zamierzyl zrekonstruowac na tym wzgorzu takie same swiete miejsce, zwiazane z Tajemnica Odkupienia. W tym czasie, z powodu wojny z Turkami trudno bylo pielgrzymowac do Ziemi Swietej. Jest to koniec 1400 roku; w ten sposob rodzi sie "Nowa Jerozolima"(...) "
(cytat z przewodnika po Sacro Monte...)
 
    Nie mniejsze zaslugi przy pracy nad stworzeniem Sacro Monte w Varallo mial, poznany juz przez nas, San Carlo Borromeo,  bardzo wazna postac Piemontu . Dal on, bowiem, nowy finansowy i duchowy impuls do dalszego budowania kosciola na Swietej Gorze oraz kolejnych przepieknych kapliczek. San Carlo Borromeo byl w Varallo 4 razy : w 1568/71/78/84. (w 1584, w roku jego smierci przebywal najdluzej , modlac sie i przygotowujac do odejscia...) Jego pomoc, inspiracje, dogladanie i kontrolowanie prac nad tworzeniem Sacro Monte zapragnely nasladowac takze inne wazne osobistosci Piemontu, m. in. Ksiaze Sabuadi Karol Emanuel I, jego zona Ksiezniczka hiszpanska Katarzyna Michalina Habsburg i wielu innych.


 Bazylika 

    Zostala zapoczatkowana w 1614 roku z inicjatywy Biskupa Novary Carlo Bescape, zaprojektowana przez Bartolomeo Ravelli i Giovanni d'Enrico. Budowe zakonczono w 1713 roku. Kolejne prace nad fasada Bazyliki trwaly przez lata 1891-1896, dzieki hojnosci malzenstwa Costantino i Giulia Durio. Fasade zaprojektowal architekt Giovanni Ceruti. Bazylika poswiecona jest Najswietszej Marii Panny. 



miedzy kapliczkami




Kapliczki    

    45 kapliczek,  800 rzezb w drewnie lub terakocie, 4000 postaci namalowanych (freski) na scianach kapliczek, wszystko to w mocny, bogaty, sugestywny sposob przedstawia nam motywy z Ewangelii. Posagi naturalnej wielkosci z dodatkiem prawdziwych wlosow (wlosy, brody, wasy) robia naprawde niesamowite wrazenie. Pracowali nad nimi wybitni wloscy artysci, miedzy innymi  Gaudenzio Ferrari i wielu innych. 



Jedna z kapliczek na Swietej Gorze





Plac Glowny im. Jana Pawla II


Plac Glowny im. Jana Pawla II


Plac Glowny im. Jana Pawla II


     Glowny plac z przepiekna zabytkowo fontanna  nosi imie Papieza Jana Pawla II, ktory przybyl do Varallo 3.listopada 1984 roku z okazji 400 rocznicy smierci San Carlo Borromeo.

***

" Jak nie zapamietac Gory Swietej w Varallo z wielorakimi i wspanialymi kapliczkami z ktorej wyplywa duchowy pozytek i glebokie rozwazanie Tajemnicy Odkupienia?..."
/Jan Pawel II/

***



Sacro Monte Varallo Sesia



      Duza przygoda jest wjazd na Swieta Gore kolejka linowa. Trwa to nieco krotko, bo okolo 80 sekund, lecz bardzo przyjemnie. Jadac, mozna podziwiac przecudna panorame Doliny Valsesi. (Bilet w obie strony to cena 4,00 euro, natomiast w jedna strone  2,50 euro.  Dzieci do lat 6 gratis).  







     Swieta Gora w Varallo Sesia zostala wpisana wraz z innymi szescioma Swietymi Gorami Piemontu na Liste Swiatowego Dziedzictwa UNESCO w 2003 roku. 

Tutaj mozecie obejrzec krotki film o Sanktuarium oraz galerie zdjec
O innym Sacro Monte z Listy Swiatowego Dziedzictwa UNESCO (w Orta San Giulio)  tutaj 
O kolejnym Sacro Monte z Listy Swiatowego Dziedzictwa UNESCO (w Oropa) tutaj
O San Carlo Borromeo przeczytacie tutaj
Moje propozycje noclegow w Piemoncie znajdziecie tutaj 

Jezeli byles/as w Piemoncie i chcialbys/chcialabys podzielic sie wrazeniami napisz do mnie  info@italiajakalubisz.com 
Chetnie opublikuje Twoje przygody w Piemoncie.

Wspolpraca